top of page

Dwie perspektywy na „spanie dziecka z rodzicami”. Poszukiwanie najlepszych rozwiązań dla dziecka i dla rodziców.

  • Zdjęcie autora: Play Therapy Poland
    Play Therapy Poland
  • 26 lut
  • 4 minut(y) czytania

Dla niektórych rodziców spanie z dzieckiem- to problem, który prowadzi do konfliktu pomiędzy rodzicami. Dla innych rodziców to szansa na regulację i bliskość.

 

Perspektywa rodziców

Rodzicu, w teorii śpisz z partnerką/em. A w praktyce z dzieckiem: pomiędzy/ w poprzek/ na Twojej poduszce/ ze stopami na twarzy? I o co w tym chodzi?

„Tupot małych stóp” już dawno przestał być dla Ciebie miły, czy zabawny. Nie wysypiasz się, a Twój partner/ka przeniósł się już do innego łóżka, bo się nie mieścicie. Zapomniałeś/aś co znaczy słowo „pożycie”.

 

Podczas wywiadu psychologicznego z rodzicami niemal zawsze dochodzę do pytania: kto z kim i gdzie śpi?

 

Uważam, że nie jest to pytanie intruzywne. Uważam, że jest bardzo praktyczne, bo szybko ilustruje ….strukturę rodziny, a dla dziecka rodzice zawsze będą tymi, którzy śpią razem w jednym łóżku.

 

I tutaj masz już odpowiedź , która sama podsuwa kolejne pytania, często prowadzące do sedna trudności „tupotu małych stóp”:

 

- gdzie jest miejsce relacji dorosłych?

 

- czy łóżko jest nadal przestrzenią pary, czy już tylko rodzicielstwa?

 

 

W odpowiedzi na te pytania odkrywam razem z rodzicami to, że:

- to, co wcześniej łączyło zaczyna boleć,

 

- pojawia się poczucie odrzucenia,

 

- tracą swoje poczucie kobiecości/ męskości,

 

- bliskość z dzieckiem zaczyna oznaczać oddalenie od partnera.

 

Dzięki szczerej rozmowie ze mną zaczyna się dialog i poszukiwanie rozwiązań, aby dorośli odzyskali swoją przestrzeń. Bo wtedy dziecko odzyskuje dorosłych, którzy są bliżej siebie.

 

Perspektywa dziecka

Dla dziecka spanie z rodzicami to nie jest żadna manipulacja, rozpusta, czy walka o władzę

To sygnał:  dziecko nie radzi sobie.

Jako psycholog wiem, że dzieci mają mnóstwo powodów i swoich wielkich trudów, bo:

  • właśnie zmieniły przedszkole lub szkołę,

  • pojawiło się młodsze rodzeństwo,

  • w domu było więcej napięcia,

  • rodzic wrócił do pracy,

  • zmienił się rytm dnia,

  • przeżywają intensywny skok rozwojowy,

  • pojawiły się koszmary,

  • są wrażliwe sensorycznie i przeciążone bodźcami odebranymi w ciągu całego dnia

A wiadomo za dnia są zadania. W pędzie, pośpiechu dziecko nie ma czasu na odpoczynek.

Przychodzi wieczór.

Noc obnaża to, z czym dziecko nie radzi sobie w ciągu dnia.

Sen to barometr napięcia dziecka.

Jego układ nerwowy jest niedojrzały i nie potrafi się jeszcze samodzielnie regulować.

 

 

I tu rodzicu masz już najważniejszą wskazówkę co robić, aby pomóc dziecku:

być blisko dziecka, bo ciepło twojego ciała działa jak zewnętrzny regulator.

Twój dotyk, zapach, rytm oddechu i bicia serca- to najbardziej naturalne biologiczne narzędzia do kojenia, uspokajania. Zakodowane ewolucyjnie i zawsze skuteczne.

To one tworzą współregulację.

 

Co więc możesz zrobić, aby dziecko spało tam, gdzie powinno i tego potrzebuje, a rodzice mogli się wyspać?

 

Na konsultacji nie zaczynam od podania odpowiedzi na pytanie:„Jak go/ją odesłać do łóżka?”

 

Etap I: Zaczynam od regulacji.

-  wyjaśniam rodzicom, jak działa dziecięcy układ nerwowy,- tłumaczę różnicę między lękiem rozwojowym a zaburzeniem snu,- normalizuję fazy lęku separacyjnego (szczególnie między 2.–6. rokiem życia),- pomagam odróżnić przejściową regres  od zaburzenia

Kiedy już rodzice zrozumieją mechanizm — spada napięcie.A kiedy spada napięcie dorosłych, spada też napięcie dziecka.

 

Etap II: Konkret

W procesie razem z rodzicem pracuję nad bardzo praktycznymi elementami.

1. Zaczynamy od rytuału wieczornego, gdyż jest to właśnie element w procesie regulacji, nie formalność tylko dla dziecka z dobrego domu

Analizuję, jak wygląda wieczór.- Czy jest pośpiech?- Czy jest ekran do ostatniej chwili?-

Czy jest czas na wyciszenie sensoryczne?

Wspólnie z rodzicami buduję rytuał, który:– jest przewidywalny,– ma stałą kolejność,– zawiera element bliskości (czytanie, masaż, rozmowę),– kończy się jasnym komunikatem bezpieczeństwa.

Nie skracam rytuału. Pogłębiamy go. Na pewno wiesz, że rytuał potrzebuje czasu na proces. Tak samo dziecko potrzebuje czasu na proces żegnania się z dniem i przeżyciami.

 

2. Omawiam z rodzicami ważność przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa dla dziecka

Jako psycholog edukuję rodziców w tym, co dziecko potrzebuje wiedzieć przed snem:– kto przyjdzie, jeśli się obudzi,– co się wydarzy,– że rodzic jest dostępny.

Ustalam stałe komunikaty, np.:„Jestem w pokoju obok. Jeśli mnie potrzebujesz, przyjdę.” „Twoje ciało potrafi zasnąć. Ja tu jestem.”

Zdarza się dość często, że modeluję rodzicom ton głosu, tempo mówienia, sposób reagowania na nocne wybudzenie. Ton głosu ma olbrzymie znaczenie dla dziecka, czasem większe niż treść.

 

 

3. Razem z rodzicami przyglądam się możliwościom stopniowego oddzielania

Jeśli rodzice chcą wrócić do spania osobno, nie robimy tego gwałtownie.

 

Zdecydowanie mówię o braku skuteczności, który czasem słyszę od rodziców: „Wracaj do siebie i koniec.”

 

Zachęcam rodziców do bycia z dzieckiem w tym żegnaniu się z dniem:– do siadania obok łóżka (zauważ, że napisałam „siadania”, a nie kładzenia się w łóżku z dzieckiem)– do stopniowego oddalania się w kolejnych dniach,– do budowanie i celebrowania z dzieckiem jego doświadczenia: „poradziłem sobie.”

To proces, a nie jednorazowa sytuacja.

 

4. Wspólnie z rodzicami wzmacniam kompetencje dziecka

Celem tej fazy jest zrozumienie przez rodziców, że ciało dziecka potrafi zasnąć.

Wtedy dziecko uczy się, że nie jest bezradne. Zamiast wstydu dostaje od rodziców wsparcie.

 

Często uczę rodziców zmiany jednego zdania:

Zamiast: „Ile razy jeszcze będziesz przychodzić?”

Na: „Widzę, że było trudno. Pomogę Ci wrócić do łóżka.”

To drobna różnica językowa- ale ogromna różnica w poczuciu bezpieczeństwa dziecka.

 

5. Razem z rodzicami rozkładam proces na małe kroki zamiast rewolucji w domu. Na pewno wiesz, że rewolucji towarzyszą ofiary, a my ich naprawdę nie potrzebujemy w rodzicielstwie

Nie robimy nagłej zmiany. Nie „hartujemy”. Nie wycofujemy się emocjonalnie.

Bo jeśli potrzeba jest rozwojowa, rozwiązaniem nie jest odcięcie. Rozwiązaniem jest budowanie samoregulacji poprzez bezpieczne doświadczenie oddzielania.


Najważniejsze rozróżnienie

W artykule o spaniu dziecka z rodzicami kluczowe jest jedno pytanie:

Czy to jest potrzeba rozwojowa dziecka?


Czy to jest sygnał przeciążenia jego układu nerwowego?

Jeśli tak — nie leczymy objawu. Regulujemy przyczynę.


Jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko naprawdę się boi —zatrzymaj się.

To może być etap. Nie problem.


A jeśli nie masz pewności, z którego poziomu to wynika —od tego jest konsultacja.

Celem konsultacji jest oddzielenie tego, co mieści się w danej fazie rozwoju Twego dziecka od trudności, zrozumienie mechanizmu.

Tylko na podstawie tych dwóch części można w efekcie końcowym dobrać rozwiązanie adekwatne do Waszej rodziny.

 

 


 

 

 
 
bottom of page