top of page

Search Results

Znaleziono 94 wyniki za pomocą pustego wyszukiwania

  • Sandplay - co oznacza to pojęcie i skąd się wywodzi? Definicja i historia Terapii w Piaskownicy

    Słyszeliście kiedyś o  metodzie Sandplay i chcielibyście zgłębić ten temat? A może jest to dla Was nowy termin, który intryguje i ciekawi? Na naszym blogu rozpoczynamy cykl o Sandplay , w którym postaramy się przybliżyć to pojęcie zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym. Z treści tego posta dowiecie się czym właściwie jest Terapia w Piaskownicy oraz gdzie ta technika ma swoje korzenie . Co oznacza termin Sandplay? Sandplay to niezwykle ekspresyjna, elastyczna, adaptacyjna i projekcyjna terapia , która integruje wiele podejść teoretycznych. Jej ekspresyjność opiera się na możliwości niewerbalnej ekspresji myśli, uczuć, emocji i doświadczeń, które trudno jest wyrazić słowami, ale łatwo obrazami. Ekspresja klienta staje się obrazem w piaskownicy, a wiemy, że „obraz jest wart tysiąca słów”. Obraz ten działa również na terapeutę i przez to umożliwia mu współodczuwanie emocji klienta. Elastyczność Sandplay opiera się na możliwości jej wykorzystania w terapii dzieci, młodzieży, dorosłych, klientów indywidualnych, par, rodzin czy grup terapeutycznych. Elastyczność Sandplay odnosi się również do zintegrowania wielu psychoterapeutycznych technik i podejść teoretycznych w obrębie tej metody. Adaptacyjność Sandplay jest związana z możliwością szybkiego dostosowania się do zmieniających się potrzeb klientów. Sandplay to terapia projekcyjna , która umożliwia klientowi ekspresję treści wewnątrzpsychicznych. W naszym odczuciu wszystkie powyższe aspekty Sandplay zostały pięknie ujęte w definicji Dory Kalff , uważanej za twórczynię tej terapii: „Sandplay jest zorientowaną na Junga, niewerbalną formą terapii, która ułatwia naturalną zdolność psychiki do uzdrawiania. W wolnej i chronionej przez terapeutę przestrzeni, dziecko lub dorosły tworzy konkretną manifestację swojego wewnętrznego świata wyobrażonego za pomocą piasku, wody i miniaturowych przedmiotów. W ten sposób Sandplay oświetla wewnętrzny świat symboliczny klienta i zapewnia miejsce dla jego ekspresji w bezpiecznym miejscu, jakim jest piaskownica”. Historia Sandplay – korzenie i rozwój metody Terapii w Piaskownicy Wszystko zaczęło się od zabawy na podłodze. W 1911 roku Herbert George Wells napisał książkę „Floor Games” na podstawie zabawy na podłodze ze swoimi synami. Książka ta zainspirowała wiele osób pracujących terapeutycznie z dziećmi do wykorzystania w terapii zabawy. Wśród nich znalazła się również Margaret Lowenfeld – brytyjska lekarka, pediatra, pionierka psychologii dziecka i terapii zabawą. I tu rozpoczyna się nasz polski wątek: podczas wojny polsko-rosyjskiej w Europie Wschodniej w latach 20. XX wieku Lowenfeld świadczyła usługi medyczne dla osób dotkniętych epidemią tyfusu oraz dla tych, którzy przebywali w obozach jenieckich w Polsce. Równolegle do tej pracy zajmowała się pomocą dla tysięcy polskich dzieci cierpiących z powodu następstw wojny. Po powrocie do Londynu Lowenfeld obserwowała dzieci, których „wyraz twarzy, postawa i gesty przypominały te, które widziała w obozach i na terenach dotkniętych głodem na skutek wojny”. Te intensywne doświadczenia skłoniły ją do stworzenia metody promującej zdrowie psychiczne dzieci, odkrycia sposobu na umożliwienie dzieciom dzielenia się swoimi wewnętrznymi przeżyciami i światami . Tak narodziła się metoda pracy nazywana „The Word Technique” z kolekcją małych figurek i tacek wypełnionych piaskiem. Mamy rok 1928: 3 miesiące stosowania „The Word Technique” w pracy z dziećmi w Klinice dla Dzieci Znerwicowanych i Trudnych w Londynie wystarczyły, aby obserwować pozytywne zmiany w ich zachowaniu. Technika Lowenfeld szybko przekroczyła granice Wielkiej Brytanii, a właściwie europejscy psychoterapeuci i analitycy zaczęli doceniać skuteczność podejścia Lowenfeld w terapii dzieci. W liście do „British Medical Journal” w 1938 roku Lowenfeld wyjaśniła, że istnieją „dwie jasno sformułowane metody terapii zabawą, każda z własną historią i techniką”, odnosząc się do jej własnej pracy i pracy Melanie Klein. W tym liście Lowenfeld jasno określiła swoją pracę jako terapię zabawą , a tych, których szkoliła, terapeutami zabaw . Praca z dziećmi w piaskownicy została rozszerzona i spopularyzowana przez osiągnięcia Dory Kalff , która była szwajcarską analityczką jungowską. Kiedy Dora Kalff dowiedziała się o pracy Lowenfeld, rozpoczęła z nią studia w Londynie w 1956 roku. Już w czasie studiów zaadaptowała metodę Lowenfeld, nazywając ją Sandplay , aby wyraźnie odróżnić ten termin od „The Word Technique”.  Pojęcie Sandplay nadal utożsamia się z podejściem jungowskim, chociaż jest ono szeroko stosowane poza kręgami jungowskimi. Pomimo tego Dora Kalff jest uważana za twórczynię Sandplay, a mało kto wie i pamięta o pracy Margaret Lowenfeld. To sama szwajcarska analityczka jungowska uznała ważność wkładu Lowenfeld i napisała o niej: „Zrozumiała ona całkowicie świat dziecka i stworzyła z genialną intuicją sposób, który umożliwia dziecku budowanie świata – jego świata w piaskownicy”. Sandplay dziś Obecnie Sandplay może być samodzielnym narzędziem terapeutycznym albo, tak jak w Play Therapy, jednym z elementów Play Tool Kit . Sandplay mogą w swojej pracy również wykorzystywać terapeuci innych nurtów – od psychodynamicznego i behawioralnego, przez humanistyczne i kognitywne, po konstruktywistyczne czy systemowe. Wiadomo jest, że Sandplay ma wielką moc. Aby tę moc wykorzystać dla klienta, niezbędne jest szkolenie, praktyka kliniczna i superwizja . Teoria bez techniki jest bowiem tylko filozofią, a techniki bez teorii mogą być niebezpieczne. Aby nasz cykl nie był tylko filozofią, dalej będziemy przedstawiali i teorię, i praktykę. Dla porządku opiszemy również różnice pomiędzy Sandplay i Sandtray. Następnie podamy także powody, dla których Sandplay jest odpowiednie m.in . dla dzieci. Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka z naszego cyklu o Sandplay już za tydzień! Historia Sandplay – korzenie i rozwój metody Terapii w Piaskownicy Wszystko zaczęło się od zabawy na podłodze. W 1911 roku Herbert George Wells napisał książkę „Floor Games” na podstawie zabawy na podłodze ze swoimi synami. Książka ta zainspirowała wiele osób pracujących terapeutycznie z dziećmi do wykorzystania w terapii zabawy. Wśród nich znalazła się również  Margaret Lowenfeld  – brytyjska lekarka, pediatra, pionierka psychologii dziecka i terapii zabawą. I tu rozpoczyna się nasz polski wątek: podczas wojny polsko-rosyjskiej w Europie Wschodniej w latach 20. XX wieku Lowenfeld świadczyła usługi medyczne dla osób dotkniętych epidemią tyfusu oraz dla tych, którzy przebywali w obozach jenieckich w Polsce. Równolegle do tej pracy zajmowała się pomocą dla tysięcy polskich dzieci cierpiących z powodu następstw wojny. Po powrocie do Londynu Lowenfeld obserwowała dzieci, których „wyraz twarzy, postawa i gesty przypominały te, które widziała w obozach i na terenach dotkniętych głodem na skutek wojny”. Te intensywne doświadczenia skłoniły ją do stworzenia  metody promującej zdrowie psychiczne dzieci, odkrycia sposobu na umożliwienie dzieciom dzielenia się swoimi wewnętrznymi przeżyciami i światami . Tak narodziła się metoda pracy nazywana  „The Word Technique”  z kolekcją małych figurek i tacek wypełnionych piaskiem. Mamy rok 1928: 3 miesiące stosowania „The Word Technique” w pracy z dziećmi w Klinice dla Dzieci Znerwicowanych i Trudnych w Londynie wystarczyły, aby obserwować pozytywne zmiany w ich zachowaniu. Technika Lowenfeld szybko przekroczyła granice Wielkiej Brytanii, a właściwie europejscy psychoterapeuci i analitycy zaczęli doceniać skuteczność podejścia Lowenfeld w terapii dzieci. W liście do „British Medical Journal” w 1938 roku Lowenfeld wyjaśniła, że istnieją „dwie jasno sformułowane metody terapii zabawą, każda z własną historią i techniką”, odnosząc się do jej własnej pracy i pracy Melanie Klein. W tym liście Lowenfeld jasno określiła swoją pracę jako  terapię zabawą , a tych, których szkoliła,  terapeutami zabaw . Praca z dziećmi w piaskownicy została rozszerzona i spopularyzowana przez osiągnięcia  Dory Kalff , która była szwajcarską analityczką jungowską. Kiedy Dora Kalff dowiedziała się o pracy Lowenfeld, rozpoczęła z nią studia w Londynie w 1956 roku. Już w czasie studiów zaadaptowała metodę Lowenfeld, nazywając ją  Sandplay , aby wyraźnie odróżnić ten termin od „The Word Technique”.  Pojęcie Sandplay nadal utożsamia się z podejściem jungowskim, chociaż jest ono szeroko stosowane poza kręgami jungowskimi. Pomimo tego Dora Kalff jest uważana za twórczynię Sandplay, a mało kto wie i pamięta o pracy Margaret Lowenfeld. To sama szwajcarska analityczka jungowska uznała ważność wkładu Lowenfeld i napisała o niej: „Zrozumiała ona całkowicie świat dziecka i stworzyła z genialną intuicją sposób, który umożliwia dziecku budowanie świata – jego świata w piaskownicy”. Sandplay dziś Obecnie Sandplay może być  samodzielnym narzędziem terapeutycznym  albo, tak jak w Play Therapy,  jednym z elementów Play Tool Kit . Sandplay mogą w swojej pracy również wykorzystywać terapeuci innych nurtów – od psychodynamicznego i behawioralnego, przez humanistyczne i kognitywne, po konstruktywistyczne czy systemowe. Wiadomo jest, że Sandplay ma wielką moc. Aby tę moc wykorzystać dla klienta, niezbędne jest  szkolenie, praktyka kliniczna i superwizja . Teoria bez techniki jest bowiem tylko filozofią, a techniki bez teorii mogą być niebezpieczne. Aby nasz cykl nie był tylko filozofią, dalej będziemy przedstawiali i teorię, i praktykę. Dla porządku opiszemy również różnice pomiędzy Sandplay i Sandtray. Następnie podamy także powody, dla których Sandplay jest odpowiednie m.in. dla dzieci. Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka z naszego cyklu o Sandplay już za tydzień!

  • Kiedy i jak niepomaganie działa terapeutycznie?

    Długo wahałam się wybierając tytuł dla tego posta. Brzmiał ryzykownie, gdyż obawiałam się jego negatywnej interpretacji typu: czy to znaczy, że mamy nie pomagać dziecku podczas terapii? Przecież dziecko potrzebuje pomocy, wsparcia. To się zgadza. Myślę, że właściwe rozpatrywanie tego tematu powinno dotyczyć raczej odpowiedzi: kiedy ? w którym momencie? Bardzo trudno jest podczas sesji terapeutycznej nie pomagać dziecku. Terapia niedyrektywna być może jest trudna właśnie z tego powodu, że trzeba pierwszą impulsywną reakcję chęci pomocy zatrzymać i poczekać. Podczas sesji Play Therapy dziecko może nie radzić sobie z wieloma rzeczami. Czasami złączenie dwóch klocków Lego jest wyzwaniem, czasami otwarcie nowego plastikowego kubeczka z ciastoliną jest wyzwaniem dla dziecka. Serce i ręce "dobrego dorosłego" same wyciągają się by pomóc dziecku: złączyć klocki, otworzyć kubeczek z ciastoliną. Tylko kto z tej sytuacji zyska i jakie informacje na swój temat? Terapeuta tak, zyska poczucie, że pomógł dziecku. Dziecko przeciwnie: zyska poczucie, że jest tak słabe i niezdarne, że nie złączy dwóch klocków, nie otworzy kubeczka z ciastoliną. Czy na pewno pomagając dziecku, chcemy dostarczyć mu uczucia, że jest słabe, niezdarne i wymaga pomocy? Może stoi za tym próżność terapeuty i jego potrzeba bycia potrzebnym dla dziecka? Może terapeuta nie jest w stanie znieść frustracji dziecka i negatywnych uczuć dziecka towarzyszących porażce i zapobiega ich wystąpieniu rozwiązując problem za dziecko? Tylko czy to oznacza, że akceptuje dziecko takim, jakim ono jest ? Poczucie terapeuty bycia potrzebnym dla dziecka oznacza zależność dziecka od terapeuty, a nie niezależność dziecka i terapeuty. W warunkach zależności trudno o rozwój dwóch autonomicznych osób. No więc pomagać, czy też nie? Jeśli nadal masz wątpliwości to odpowiem na to pytanie: nie pomagać do czasu, aż dziecko poprosi o pomoc. I nie chodzi o to, aby dziecko powiedziało słowo "proszę", bo nie nauka czarodziejskich słów jest tutaj celem. Chodzi o zaakceptowanie tego, że dziecko może nie potrafić, że dziecko może się zdenerwować, że dziecko może rzucić kubeczkiem ciastoliny o podłogę krzycząc: "głupie pudełko, nienawidzę cię". Chodzi o to, aby dziecko mogło doświadczyć prawdziwego siebie w obecności akceptującego terapeuty, który powie dziecku o jego próbach, nawet, gdy skończą się niepowodzeniem i  będzie gotowy do pomocy wtedy, gdy dziecko zwróci się do niego z prośbą o pomoc . Ale najważniejsze jest to, że dziecko samo poszuka pomocy, by rozwiązać problem, by otworzyć w końcu to pudełko z ciastoliną, czy złączyć klocki. Następnym razem dziecko znajdzie samo rozwiązanie problemu lub kogoś kto mu w tym pomoże. I to właśnie będzie przyczyniało się do rozwoju niezależności dziecka. To, że czegoś nie potrafimy nie jest bowiem powodem do wstydu, czy smutku. Raczej to, że nie potrafimy i nie szukamy pomocy do rozwiązania naszej trudności jest już powodem do poważnego niepokoju. Umiejętność zorganizowania sobie pomocy przez dziecko wydaje się być odpowiedzią na to, dlaczego terapeuta nie powinien tego robić za dziecko. A jeśli dziecku w końcu uda się otworzyć samemu to pudełko z ciastoliną, to doświadczy ono poczucia swojej sprawczości. Gdybyśmy jednak sami je otworzyli, wówczas nie miałoby takiej możliwości. I właśnie dlatego "niepomaganie" działa terapeutycznie.

  • Znaczenie .....ciszy w terapii dzieci

    Sza, cicho sza, czas na ciszę. Tę, którą w swym sercu słyszysz...  (Budka Suflera) Gdy rozpoczynałam pracę jako terapeuta Play Therapy starałam się odzwierciedlać dziecku na drodze werbalnej wszystko co robiło, wszystko, co udało mi się zauważyć w zachowaniu dziecka, wszystko co powiedziało dziecko. Pamiętam nawet, że któreś dziecko powiedziało do mnie: ?czy musi Pani tyle gadać?? Po odłożeniu pierwszego wrażenia po tym komentarzu na bok zaczęłam się zastanawiać nad tym: - dlaczego to przeszkadzało dziecku? - czy wszystko należy odzwierciedlać, tak jak uczy tego amerykańska szkoła Play Therapy? - kiedy odzwierciedlać, a kiedy tego nie robić podczas sesji? - czy i kiedy odzwierciedlanie może być intruzywne dla dziecka? - czy są dzieci, które nie akceptują odzwierciedlania na drodze werbalnej? - po co dziecku cisza podczas sesji? - komu i kiedy dokucza cisza podczas sesji? Cisza powszechnie rozumiana jest jako brak dźwięków. W pokoju terapeutycznym cisza nie jest jednak przejawem braku działania. To silne narzędzie terapeutyczne. W życiu codziennym zapewne mieliście okazję zetknąć się z komunikatem: idź i zobacz, co się dzieje w pokoju dzieci, bo jest zbyt cicho. Czasem po sesji z dzieckiem jego rodzice oczekujący w poczekalni mówią, że ?dzisiaj ta sesja jakaś cicha była? Cisza to narzędzie np. do komunikowania się (paradoksalne u dzieci z mutyzmem), ale też narzędzie do komunikowania wyjątkowo ważnych rzeczy (uczcijmy to minutą ciszy). W muzyce cisza jest równie ważna jak dźwięk. W gabinecie terapeutycznym cisza to przede wszystkim czas i miejsce dla procesu. Jest jak gniazdo, w którym mogą dojrzewać jaja, aby wykluły się z nich pisklęta. Terapeuta Play Therapy decydując się na przerwanie ciszy dziecka podczas sesji powinien mieć coś naprawdę ważnego do powiedzenia. To może być tylko coś, co wnosi dodatkowy wgląd w uczucia dziecka, jego rozumienie siebie, samoświadomość. Cisza zainicjowana przez dziecko może wyrażać zaufanie do terapeuty, którego zadaniem jest m.in . utrzymanie dziecka jak najdłużej w tym stanie skupienia na sobie, swoim świecie wewnętrznym. Po raz kolejny przypomnę złotą zasadę 3W w terapii dzieci: watch, wait and wonder. Jeśli podczas sesji terapeucie przeszkadza cisza lub przeszkadza mu to, że dziecko nie odzywa się do niego, to zdecydowanie jest to temat do superwizji, bowiem z jakiegoś powodu może być zaabsorbowany swoimi trudnościami i nie skupiać się na potrzebach dziecka. Odzwierciedlanie emocji na drodze werbalnej jest jedną z wielu form odzwierciedlania. Zdarza się, że dziecko nie akceptuje tylko formy werbalnej. Wówczas pozostają nam inne formy odzwierciedlania i inne narzędzia terapeutyczne dzięki którym dziecko może osiągnąć wgląd w siebie. Sza, cicho sza, czas na ciszę. Tę, którą w swym sercu słyszysz. Podejdź i zanurz się w nią, kryształową i czystą jej toń...

  • Bezpieczne miejsce dla dzieci na ich trudne emocje

    "On się całymi dniami bawi w zabijanie kogoś- powiedział kiedyś rodzic dziecka zgłaszanego na terapię.W pierwszej chwili taka odpowiedź może wywołać trwogę i niepokój, szczególnie u osób rozpoczynających swoją karierę terapeuty dziecięcego. Taki terapeuta może zacząć myśleć: ciekawe kogo zabija? za co?Odpowiedź na to pytanie z praktycznego punktu widzenia jest zbędna. Ważniejsza jest odpowiedź na pytanie: jakie potrzeby zaspokaja dziecko w tej zabawie? Co znaczy ta zabawa dla dziecka? Fenomen zjawiska zabawy, wieloaspektowość funkcji pokazuje liczba definicji zabawy, których nie będę tutaj przytaczać. Po kilku latach prowadzenia Play Therapy stwierdzam, że zabawa to aktywność, w której dziecko może zobaczyć swoją psychikę, może znaleźć i wypróbować nowe rozwiązania dla konfliktów psychicznych, może stworzyć nowe zakończenie lub narrację do zdarzeń, których nie może jeszcze opisać słowami. Taki sposób rozumienia zabawy podkreśla jej funkcje terapeutyczne dla dziecka, które w zabawie staje się aktywnym kreatorem tego, co jest dla niego najlepsze. Zabawa dla dzieci to forma dialogu ze sobą. To forma, dzięki której mogą dokonać wglądu w siebie i swoje emocje. Biorąc pod uwagę rozwój poznawczy dziecka, jego trudności w posługiwaniu się językiem oraz rozwój myślenia przyczynowo- skutkowego- zabawa omija te trudności i daje dzieciom język do wyrażenia siebie. Niektórzy dorośli posiadają umiejętność mentalizowania. Ale każde, przeciętne dziecko niezależnie od kultury posiada umiejętność bawienia się. Jeśli dziecko nie potrafi bawić się, wówczas jego terapia w pierwszej kolejności powinna polegać na przywróceniu umiejętności bawienia się, aby mogło odzyskać kontakt z samym sobą. Gdzie w tym jest Play Therapy? Niedyrektywna forma terapii stwarza dziecku warunki do utworzenia bezpiecznej relacji z terapeutą, który akceptuje wszystkie emocje dziecka. Terapeuta tworzy takie warunki, w których wspomniane wyżej dziecko może w zabawie zabijać i być zabijanym, może zobaczyć co to znaczy dla niego i jakie mogą być tego konsekwencje. Jeśli relacja jest bezpieczna, dziecko może zobaczyć, czy rzeczywiście ten ktoś, który ?został zabity? był ważny dla niego i co znaczy jego utrata ze świata żywych. ?Ty już żyjesz?- zawołało dziecko, przywracając terapeutę do życia. Po kilku sesjach zabawa w zabijanie zamieniła się w zabawę w ?.leczenie, potem samoleczenie dziecka. I o to właśnie chodziło, aby dziecko znalazło swój własny sposób na zdrowie psychiczne, sposób, który jest akceptowalny społecznie i jednocześnie dający możliwość ekspresji jego wszystkich uczuć. Zabawa, która nie zmienia się w czasie 5-10 sesji, może mieć charakter posttraumatyczny, lub też może wskazywać np. na zespół Aspergera. W takiej sytuacji warto jest uzbroić się w cierpliwość i zaufać procesowi. ?TRUST THE PROCESS?- jak mawiają doświadczeni terapeuci. Dziecko w zabawie utworzy nową narrację i zakończenie dla zdarzenia traumatycznego, a dziecko z ZA będzie odkrywało to, co zwykle przed nim ukryte- siebie.

  • Tutaj dziecka się nie chwali. Tutaj dziecko się odkrywa.

    Mój syn po raz pierwszy przytulił się do kogoś"- powiedziała matka dziecka z reaktywnymi zaburzeniami więzi, patrząc na pożegnanie dziecka z terapeutą po ostatniej sesji. Relacja dziecka z terapeutą Play Therapy jest wyjątkowa. To relacja, w której dziecko może tworzyć prawdziwy obraz siebie pod każdym względem. Dlaczego? Według mnie dlatego, że opiera się mocno na zasadach terapii niedyrektywnej Virginii Axline. Terapeuta bowiem akceptując dziecko jakim  jest -cały czas skupia się na tym, aby dziecko zobaczyło siebie jako osobę ważną, wartościową, samodzielną, kreatywną, a przede wszystkim taką, jaką jest. Po wielu latach prowadzenia terapii dzieci zaskakujące dla mnie podczas szkolenia Play Therapy było to, że terapeuta Play Therapy m.in. nie chwali dziecka za nic. Tutaj nie ma pochwał. Pochwały to podejście behawioralne do dziecka. Za to są fakty i właściwe reakcje terapeuty na to, co robi,  co mówi i o co pyta dziecko. Piszę "właściwe", gdyż to właśnie sposób reagowania terapeuty buduje u dziecka obraz siebie. Donald W. Winnicott pisał: "Dziecko widzi siebie w oczach matki".  Ja skromnie chciałabym  tylko dodać, że dziecko buduje obraz siebie w oczach terapeuty. To stwierdzenie pokazuje  odpowiedzialność terapeuty za to, jak  dziecko będzie spostrzegało siebie.Jako dorośli odpowiadamy dziecku na pytania, bo my- dorośli wiemy. Terapeuta Play Therapy nie odpowiada na pytania. Dlaczego i jaki jest tego cel? Ile Pani ma lat? - pytanie dziecka niby błahe i na pierwszy rzut oka wydaje się, że odpowiedź Mam ... lat  - wydaje sie być adekwatna. Tylko, że taka odpowiedź w terapii nie wnosi niczego do wiedzy dziecka na temat siebie. Za to odpowiedź: Ty jesteś ciekawy ile ja mam lat  - daje dziecku informację, o tym, że się tym interesuje. Dzieci szukają wiedzy na swój temat i taka odpowiedź wychodzi naprzeciw ich potrzebie gromadzenia wiedzy o sobie.Na pytanie dziecka: Czy ładnie narysowałam? -  terapeuta może odpowiedzieć : Ty jesteś ciekawa mojego zdania. Tutaj Twoje zdanie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, czy Tobie się to podoba.  Inny przykład : Co tutaj robią inne dzieci? terapeuta może odpowiedzieć: Ciebie interesuje to, co robią tutaj inne dzieci. Dziecko: Tak, chcę wiedzieć, czym inni się bawią. Terapeuta:  Wygląda na to, że chciałabyś wiedzieć czym się bawią inni. Dziecko: To odpowie mi Pani, czy nie? Terapeuta: Widzę, że bardzo ci zależy na tym, aby wiedzieć, czym bawią się inne dzieci. Ale tutaj jest najważniejsze to, czym ty się bawisz. To jest twoja Wyjątkowa Godzina. U około 90 % dzieci dwie, trzy serie pytań, ktor kończą się odpowiedzią terapeuty: Tutaj jest najważniejsze co ty robisz. To twoja Wyjątkowa Godzina - powodują, że dziecko zadając kolejne pytanie najczęściej szybko dodaje Tak, tak wiem, moje zdanie jest tutaj najważniejsze - i  właśnie o to chodzi. Poczucie sprawczości i brania odpowiedzialności za siebie rozwija się w sposób naturalny, gdyż dziecko podejmując decyzje oparte na swoim wyborach, wie, że odpowiada za te wybory. Kolejny przykład:Dziecko: A jaki kolor Pani się podoba? - terapeuta odpowie: Jesteś ciekawy mojego ulubionego koloru. Ale tutaj najważniejsze jest to, jaki kolor tobie się podoba. Kiedyś usłyszałam od rodzica, że takie "nie-odpowiadanie" na pytania dziecka jest ignorowaniem dziecka. Tutaj raczej można wnioskować o zniecierpliwieniu rodzica. Myślę, że łatwiej i szybciej rodzicowi jest odpowiedzieć, niż pomyśleć o tym, do czego służy dziecku odpowiedź na to pytanie, z jakiej potrzeby wynika pytanie dziecka? Z mojego doświadczenia wiem, że gdy dziecko słyszy, że najważniejsze jest to, jaki kolor ono lubi- wówczas reaguje dumą, a nie rozczarowaniem na brak odpowiedzi. Najczęściej też informuje, który kolor jest jego ulubionym.Odzwierciedlanie poprzez "nie- odpowiadanie"- jest sztuką. Potrzeba terapeucie wiele samodyscypliny, aby nie odpowiadać automatycznie na pytania, lecz myśleć o korzyściach  dla dziecka, płynących z odzwierciedlania jego pytania i zachowania.  Reakcje dzieci na ten sposób odzwierciedlania są jednak prawie zawsze pozytywne, jeśli odejmiemy od tego ich zniecierpliwienie, które terapeuta również może odzwierciedlić opisując przy tym obserwowane u dziecka oznaki fizyczne zniecierpliwienia.  ... I  tak właśnie można odkrywać dziecko, ...bez końca.

  • W Play Therapy wszystko może być wszystkim

    - Co to jest? - zapytało dziecko terapeutę Play Therapy.-  To może być tym, czym chcesz - odpowiedział terapeuta Play Therapy.-  A to, co to jest? - pyta dalej dziecko.-  To też może być tym, czym chcesz. Tutaj Ty decydujesz, co to jest - odpowiedział terapeuta Play Therapy.Po chwili namysłu dziecko mówi:-  To jest samolot odrzutowy z ośmioma pociskami zdalnie sterowanymi przez obsługę naziemną ...- i wskazuje na mały plastikowy kształt, który dorośli nazwaliby raczej grubą rurką niż czymkolwiek innym. Play Therapy daje dziecku możliwość odkrywania siebie w sposób nieoceniający.  Terapeutę obowiązuje bowiem jedna ważna zasada, aby nie nazywać przedmiotu, kreacji dziecka przed dzieckiem. Nasza etykieta, dorosłych mogłaby bowiem pozbawić przedmiot, lub stworzoną przez dziecko kreację, jej atrybutów, które są do czegoś dziecku potrzebne.  W gabinecie Play Therapy jest mnóstwo takich materiałów, których forma zależy tylko od dziecka. Glina, plastelina, ciastolina, piasek, woda, farby, kredki- to narzędzia terapeutyczne, które pobudzają wyobraźnię do tworzenia wszystkiego. Dwie kulki z gliny dla jednego dziecka to mama i tata, dla drugiego to prawie bałwan, a dla trzeciego dziecka to oczy misia... Nadawanie znaczeń należy tylko do dziecka. Materiały kreatywne bez początkowej formy są wykorzystywane ze względu na ich wieloznaczność. Część dzieci wyraża przy ich pomocy zadowolenie, radość, szczęście. Innym dzieciom służą do wyrażania wrogości, niechęci wobec innych. Tworzenie czegoś z materiałów bez formy (inaczej mówiąc: kreatywnych), daje dziecku szanse na dokonanie projekcji jego lęku, zazdrości, złości i całej masy innych negatywnych emocji, w coś nieożywionego, a więc bezpiecznego, bo poza dzieckiem. Idąc dalej, kolejnym etapem w terapii dziecka jest praca nad stworzonym, ale nieożywionym obiektem w celu jego naprawienia. Chodzi o naprawienie negatywnych emocji wobec stworzonego obiektu. Widać to, gdy dziecko np. podczas sesji rzuca plasteliną, czy ciastoliną o podłogę, wali młotkiem plastikowym w glinę, uderza otwartą dłonią z całą siłą piasek, wówczas obiekt zmienia kształt i dziecko nadaje mu kolejny nowy kształt. Często przypomina to katharsis, po którym pojawia się poczucie ulgi, oczyszczenia, a potem często nowy pomysł na rozwiązanie problemu.  Wszystko może być wszystkim- wytwór kreacji dziecka może być symbolem relacji, osoby, sytuacji, czy też przeżywanych emocji. Dlatego też wytworów pracy dziecka nie należy interpretować. Ciekawość terapeuty, która prowadzi do interpretacji tak naprawdę jest potrzebą terapeuty. To jest potrzeba "by wiedzieć" co to jest. Ta potrzeba, by wiedzieć, co to jest przesłania zasadniczy cel aktywności kreatywnej, którym jest dla dziecka wgląd w siebie, w przeżywane emocje. Terapeuta, który interpretuje tak naprawdę odziera wytwór pracy dziecka z jego znaczeń, które sę tworzą i rozwijają w czasie procesu tworzenia. Tylko dziecko ma do nich klucz. Dlatego też czuje się tak bezpiecznie przy ich tworzeniu. Jako dorośli chcemy wiedzieć.Ale czy to jest potrzeba dziecka, naszego klienta?

  • Stabilność materiałów, terapeuty i zasad

    Kiedyś spóźniłam się na sesję około 2-3  minut. Było mi wstyd, bo nie zaczęłam o czasie sesji. Mój prawie 4-letni klient powiedział niemalze ze łzami w oczach: "To ty tutaj nie mieszkasz !" jego reakcja nie tylko była wyrazem zaniepokojenia moją nieobecnością. Była też wyrazem tego, że oczekuje stabilności, gotowości i bycia zawsze wtedy, kiedy on się pojawia. Z mojego doświadczenia wnioskuję, że u dziecka poczucie bezpieczeństwa jest budowane na uczuciu stabilności, niezmienności i przewidywalności. Przewidywalność daje poczucie kontroli, czyli postawę "ja wiem", "ja rozumiem". To z kolei daje poczucie sprawczości "ja mogę" Stabilność musi więc dotyczyć i materiałów, i terapeuty ..i zasad.Stabilność materiałów dotyczy zarówno ich obecności, czyli na każdej sesji dziecko ma dostęp do tych samych materiałów. Dotyczy także lokalizacji materiałów w Play Room: ich miejsce jest takie same na każdej sesji. Ciekawe jest to, że w podejściu brytyjskim zabawki kupuje się tylko raz w roku: na Boże Narodzenie. Przez cały rok są one te same i niezmienne. Gdy coś się zepsuje warto jest czym szybciej to naprawić. Jeśli nie można naprawić, nalezy kupić identyczne. Tutaj przypomina mi się klient, który po dwóch latach przerwy w terapii wrócił i na pierwszej sesji zapytał: "gdzie są te koniki, którymi zawsze się bawiłem?". Dodam, że był on jedynym klientem, który używał tych koników. Stabilność postaw terapeuty, przewidywalność jego zachowań dla dziecka są podstawą bezpiecznej relacji terapeutycznej, a to właśnie bezpieczna i ufna relacja terapeutyczna są bazą każdego procesu terapeutycznego. Bez tego nie ma progresu w procesie terapeutycznym. W miarę rozwoju relacji terapeutycznej dziecko otwiera się na nowe sposoby widzenia swoich problemów, próbuje skutecznych, ale też nieskutecznych sposobów ich rozwiązania. Dziecko decyduje- dziecko ponosi odpowiedzialność- dziecko zmienia - dziecko decyduje- i koło się zatacza, aż do momentu znalezienia właściwego rozwiązania.Stabilność zasad- zawsze sa to te same zasady terapii niedyrektywnej Virginii Axline, te same zasady dotyczące granic, bezpieczeństwa dziecka oraz terapeuty. Tutaj nic się nie zmienia, a granice wprowadza się wtedy, gdy tylko zaistnieje sytuacja, która wymaga ich przypomnienia.Stabilność to coś, co wyróżnia w oczach dziecka Play Therapy spośród innych aktywności w życiu.Jako dorośli nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo każdego dnia świat zmienia się w oczach dziecka. Często sami fundujemy dziecku zmiany, które rujnują jego poczucie bezpieczeństwa. Efektem tego u jednych dzieci jest wycofanie, u innych agresja. Dzięki stabilności w Play Therapy dziecko odzyskuje kontrolę nad sobą, odzyskuje poczucie tego, że to właśnie ono ma wpływ na swoje życie. Dziecko staje się osobą, a nie narzędziem w rękach innych ludzi.

  • Play Therapy: pokój i materiały

    Prowadząc przez wiele lat terapię Play Therapy nie wydałam na reklamę nawet złotówki. Wystarczyło podczas przerwy otworzyć drzwi do gabinetu, a natychmiast pojawiało się w nich dziecko zaciekawione tym, co jest w środku. A za dzieckiem pojawiał się rodzic... W przedszkolach było tak samo, ale zamiast rodzica pojawiały się kolejne dzieci, które koniecznie chciały mieć swoją "Wyjątkową Godzinę", czyli sesję Play Therapy. A jak już miały chociażby jedną sesję Play Therapy, najczęściej pytali kiedy znowu będą mogli przyjść. Pokój Play Therapy wyraźnie różni się od innych miejsc, w których prowadzi się terapię dziecka: jest jasny i radosny. Jest tu dostęp do wody. Najlepiej jeśli w pokoju znajduje się  umywalka z bieżącą wodą. Niekoniecznie musi tu zawsze panować porządek. Najczęściej dzieci od razu po wejściu znajdują coś interesującego dla siebie. Wszystkie rzeczy są ułożone w taki sposób, aby były w zasięgu rąk dziecka. Każdy pokój Play Therapy wygląda inaczej. Pomimo tego rodzaje zabawek, materiałów kreatywnych są takie same na całym świecie.W każdym pokoju do Play Therapy znajdziemy:- różnego rodzaju pojazdy: samochody, ciężarówki, pojazdy ratunkowe, samoloty, pociągi, łodzie,- zabawkowe telefony- najlepiej dwa takie same (do prowadzenia rozmów nie-bezpośrednich),- materiały do terapii ruchem: liny, pompony, szarfy, wachlarze,- instrumenty muzyczne,- pacynki duże i małe, zwierząt agresywnych i tych nieśmiałych,- akcesoria do przebierania się: typu korona, czapka policjanta, czarodzieja, różdżka..,- domek dla lalek,- akcesoria do zabawy regresyjnej: smoczki, butelki do karmienia niemowląt,- akcesoria do zabaw dynamicznych, wyrażających złość: piankowe miecze, pistolety, piankowe piłki, worek Boo..., worek/ poduszka do boksowania,- książki z opowiadaniami terapeutycznymi wykorzystującymi metafory,- koce i poduszki,- tacę lub duży pojemnik do "brudnych zabaw",- piaskownicę z niebieskim dnem oraz z niebieskimi bokami do terapii w piaskownicy,- miniaturowe figurki do terapii w piaskownicy: ludzi, zwierząt, roślin, budynków, kryształy, kamienie...- materiały kreatywne: farby, kredki, papiery, glinę, plastelinę, ciastolinę, flamastry. Nie jest ważna ilość zabawek. Ważne jest, aby były BEZPIECZNE DLA DZIECKA.  Najważniejsze z kolei jest to, aby dziecko miało wolność w wyborze, bowiem to dziecko będzie projektowało na zabawki swoje uczucia w sposób, który samo sobie wybierze. Jak widać wolność wyboru podczas zakupów ma również terapeuta . I ostatnia ważna rzecz: lepiej jest zabawki kolekcjonować niż tylko zbierać.

  • Play Therapy to akceptowanie dziecka takim, jakim jest

    Akceptacja dziecka podczas sesji terapeutycznej Play Therapy to nie tylko tolerancja. To również pozwolenie na to, aby dziecko mogło być sobą w sposób bezpieczny i świadomy.  Akceptowanie dziecka takim, jakim jest - jest u terapeuty Play Therapy aktywnym i świadomym działaniem oraz postawą, a nie biernym tolerowaniem. Napisałam tolerowaniem, gdyż akceptacja często jest mylona z tolerancją. Akceptacja to przyzwolenie, uznanie, zezwolenie. Tolerancja to wyrozumiałość, pobłażliwość, liberalizm i ustępliwość. Już same synonimy pokazują dwie różne postawy. Dlatego warto jest je wyraźnie rozdzielić i doprecyzować, co znaczą w praktyce klinicznej podczas terapii dziecka. Akceptacja dziecka jakim jest- oznacza prawdziwe zaangażowanie po stronie terapeuty w postaci nie-oceniania uczuć dziecka, zaakceptowania wszystkich uczuć dziecka bez względu na ich biegun. Nie jest to łatwe, gdyż rodzice w większości karzą dzieci za ich negatywne emocje, zamiast pokazywać, jak dzieci mogą to robić bezpiecznie, w sposób akceptowalny społecznie.  Terapeuta Play Therapy przyjmuje emocje takimi, jakimi są, bo najważniejsze jest to, że są. Taka postawa rodzi u dziecka poczucie zrozumienia oraz wsparcia dla dziecka, takim jakim jest. Terapeuta Play Therapy nie nagradza dziecka za pozytywne uczucia i zachowania, gdyż wtedy akceptacja znika. Nie karze też dziecka za negatywne uczucia. Negatywne zachowania dziecka służą do ekspresji czegoś, czego często nie rozumiemy, gdyż naszą pierwszą reakcją na te zachowania jest najczęściej reakcja typu 3F (fight, flight, froze). Terapeuta Play Therapy ma tego świadomość i wykorzystuje pojawiające się w sobie emocje do lepszego rozumienia uczuć dziecka. Potrafi rozdzielić emocje własne od emocji dziecka. Akceptacja dziecka jakim jest- oznacza również akceptowanie znaczeń, nazw nadawanych przez dziecko w zabawie. Pamiętamy już, że gdy terapeuta Play Therapy mówi "to może być tym, czym chcesz"- mówi jednocześnie zgadzam się na Twój świat i akceptuję go takim, jak jest. Akceptacja dziecka jakim jest- oznacza również akceptację tego, czym bawi się dziecko. Dlatego w gabinecie Play Therapy są poza "grzecznymi zabawkami" również materiały służące do ekspresji złości, strachu, nienawiści, wrogości, czy smutku. Żołnierzyki, pistolety, piankowe miecze, Boo , maski, glina, piasek itp. dają dziecku możliwość ekspresji negatywnych emocji w sposób bezpieczny dla dziecka i dla terapeuty. Gdy dziecko czuje się akceptowane przez terapeutę Play Therapy, wówczas wyraża bez obaw swoje uczucia, np. 7-latek bierze smoczek do buzi i kładzie się na kocyku, zaczyna mówić jak bobas. Dziecko nie musi mówić: "czuję się jak małe dziecko, potrzebuję mamy, potrzebuję uspokoić się, potrzebuję odpocząć". Tego często oczekują dorośli, by dziecko mówiło o swoich emocjach. W tej konkretnej sytuacji terapeuta Play Therapy moze powiedzieć: "wygląda na to, że potrzebujesz odpoczynku, potrzebujesz uspokoić się w taki sposób, jak potrafisz". Terapeuta rozumie zachowania dziecka, akceptuje emocje i odzwierciedla je dziecku w sposób zrozumiały dla dziecka. Dziecko zaczyna rozumieć siebie i swoje potrzeby, poszukuje możliwości ich zaspokojenia w sposób konstruktywny, a nie destruktywny. Akceptowanie dziecka, jakim jest ma jeszcze weile innych aspektów, które studenci Play Therapy mogą zobaczyć i mogą doświadczyc podczas szkolenia Play Therapy, które ma charakter doświadczalny. Więce o szkoleniu znajdziecie tutaj:  https://play-therapy.pl/pl/szkolenia Jak widać akceptacja dziecka takim, jakim jest - jest podstawą do odkrywania prawdziwego Ja przez dziecko.

  • Odzwierciedlanie uczuć dziecka w Play Therapy

    Odzwierciedlanie uczuć dziecka w Play Therapy to nowy, świadomy sposób doświadczania emocji przez dziecko. Terapeuta Play Therapy podczas sesji wykorzystuje wszystkie możliwości w celu zbudowania u dziecka poczucia wglądu w swoje emocje. Dzięki temu dziecko w naturalny i bezpieczny sposób doświadcza świadomie swoich emocji. I nie chodzi zupełnie o to, aby dziecko je nazywało. To jest zbędne dla rozwoju dziecka. Odzwierciedlanie emocji przez terapeutę Play Therapy pełni dla dziecka kilka ważnych funkcji. Przede wszystkim pokazuje dziecku, że terapeuta je rozumie, akceptuje i szanuje wszystkie uczucia, że nie ocenia uczuć, które są ważne, a które nieważne. Wszystkie mają znaczenie, bo należą do dziecka. Terapeuta Play Therapy jest w świecie dziecka, obdarza dziecko i jego świat świadomą uwagą: słucha tego, co mówi dziecko i odczuwa emocje towarzyszące zabawie dziecka. Wszystko ma znaczenie dla terapeuty, który odzwierciedla emocje: komunikaty słowne dziecka, szybkość ruchów, siła uderzeń, nacisk, przestrzeń, w której porusza się dziecko, tempo mowy i poruszania się, płynność ruchów, rodzaj zabawy, kolory, wybrane materiały, mimika twarzy, kontakt wzrokowy, dotyk, rodzaj zabawek. To co dziecko robi i to czego nie robi. Wszystko coś mówi o emocjach dziecka, nawet cisza, czy bezruch. Terapeuta Play Therapy odzwierciedla wszystkie emocje, które odczuwa, które obserwuje u dziecka. Łatwo jest odzwierciedlać emocje, które są pozytywne. Emocje negatywne, agresywne, regresywne są przez terapeutę Play Therapy w takim samym stopniu odzwierciedlane, jak emocje pozytywne, gdyż ma on świadomość własnych reakcji na te emocje. Dzięki szkoleniu terapeuta Play Therapy pogłębia swoją samoświadomość. Gdy terapeuta pracujący z dziećmi nie posiada właściwego szkolenia, jego odzwierciedlanie negatywnych emocji dziecka jest bardzo mocno ograniczone, gdyż sprowadza się do nieświadomych reakcji na zagrożenie, które widzi w zachowaniu dziecka. W efekcie dochodzi do hamowania u dziecka ekspresji emocji, tworzenia fałszywego Self. Odzwierciedlanie na drodze werbalnej jest najłatwiejsze do nauczenia się. Terapeuta Play Therapy potrafi odzwierciedlać równiez bez słów. Odzwierciedlanie bez słów jest bezpieczne dla dziecka i bardziej zrozumiałe. Terapeuta potrafi to robić dzięki całkowitemu dostrojeniu się do dziecka. Tego uczy się na szkoleniu. Dlatego zachęcam do rozpoczęcia szkolenia, dzięki któremu Wasze sesje terapeutyczne z dziećmi staną się niezwykłą podróżą do odkrywania siebie przez dziecko. Nic tak nie interesuje dziecka, jak wiedza na temat siebie i rozumienie samego siebie. Dlatego pewnie małe dzieci tak bardzo lubią przyglądać się sobie w lustrze... Więcej informacji o szkoleniu:  https://play-therapy.pl/pl/szkolenie-play-therapy/

  • Play Therapy: jak tworzy się GRANICE w terapii dzieci

    Kiedyś niepokorny student, który łamał wiele zasad dotyczących zajęć na szkoleniu Play Therapy powiedział, że robił to, ponieważ nie czuł się bezpiecznie. Po chwili dodał: "zrozumiałem, że wolność pojawia się wtedy, gdy czuję się bezpiecznie, a bezpiecznie czuję się wtedy, gdy są jasne granice". Podobnie jest też z dziećmi w procesie terapeutycznym Play Therapy: autonomia dziecka rozwija się wtedy, gdy są jasno określone, stałe i niezmienne granice . Granice to nie są zasady napisane na karteczce i wiszące na ścianie. To aktywny proces towarzyszący ich tworzeniu i respektowaniu. Granice określają relację terapeutyczną dla dziecka, relację, która staje się wyjątkowa, bo przewidywalna i bezpieczna. W tej relacji dziecko decyduje i bierze odpowiedzialność za siebie, swój wybór, a to daje poczucie mu w efekcie sprawczości. Granice dotyczą czasu trwania sesji terapeutycznej, która trwa 45 minut, uprzedzania dziecka o 5 minutach do końca sesji, 1 minucie do końca sesji i głośnego odliczania ostatnich 10 sekund do końca sesji.Granice dotyczą nazwy sesji: to jest zawsze "Wyjątkowa Godzina". Granice dotyczą poufności, którą omawia się z dzieckiem i prezentuje w sposób praktyczny i dostępny na poziomie dziecka. Granice dotyczą zabawek, wykorzystania materiałów kreatywnych, jedzenia na sesji, przychodzenia i wychodzenia z sesji, przynoszenia z domu różnych przedmiotów, prezentów, bezpieczeństwa dziecka,  bezpieczeństwa terapeuty, itd. Podczas szkolenia Play Therapy terapeuci przyswajają sobie w praktyce te zasady, gdyż szkolenie stwarza im możliwość do doświadczania tych granic w roli klienta,  terapeuty, jak również obserwatora. Więcej informacji o szkoleniu: https://play-therapy.pl/pl/szkolenie-play-therapy/ Granice są dla dziecka i dla terapeuty. Dzięki nim terapeuta tworzy przewidywalne dla dziecka otoczenie, w którym może doświadczać relacji terapeutycznej jako ciepłej, przyjaznej, bezpiecznej. Tylko taka relacja tworzy u dziecko poczucie przeżywania czegoś wyjątkowego w jego rozwoju: autentycznego doświadczania siebie, własnej wolności, kreatywności, emocji bez obaw związanych z odrzuceniem przy ich przeżywaniu.Dla terapeuty granice dają poczucie kompetencji, bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. Dzięki nim terapeuta może skupić się na całym dziecku, jako autonomicznej osobie, a nie tylko na poprawianiu tego, co zgłosiły osoby kierujące na terapię. Terapeuta przestaje więc być narzędziem w ich rękach, a staje się osobą w relacji z dzieckiem. Psychologia relacji pięknie to ujęła: "W relacji z kimś stajemy się kimś". Nic dodać, nic ująć.

  • Pierwszy kontakt terapeuty Play Therapy z dzieckiem

    Wyobraźcie sobie sytuację, w której Wasz przełożony przychodzi do Was i komunikuje, że za dwie godziny macie być gotowi do wyjazdu do Bangladeszu. Co ? Macie tysiąc pytań: Dlaczego ja? Po co? Co ja mam tam robić?  Ile czasu tam zostanę? Kto będzie się mną zajmował w tym obcym dla mnie miejscu?Wątpliwości typu: nie znam języka; obcy ludzie i zupełnie inna kultura, zmiana czasu? - to tylko niektóre z pytań i wątpliwości, których możecie doświadczyć w takiej sytuacji. Dziecko czuje się podobnie, gdy po raz pierwszy idzie na spotkanie do terapeuty Play Therapy, czy psychologa. Jednak uczucia dziecka nie są tak klarowne dla niego. Zamiast zmieszania, niepewności i lęku przed nieznanym rodzic może widzieć złość, niechęć, czy nawet agresję dziecka. Dlatego do gabinetu Play Therapy  najpierw przychodzi?. rodzic. Ma on możliwość poznania gabinetu, materiałów, terapeuty, który poprowadzi wywiad, a potem obserwację, czy terapię dziecka. Terapeuta ma z kolei możliwość poznania rodzica, doświadczenia uczuć, które pojawiają się w relacji z rodzicem, którego dziecko przyjdzie do gabinetu. Co się dzieje, gdy dziecko wchodzi po raz pierwszy do gabinetu Play Therapy? W 99 % dzieci czują się podekscytowane i zaczynają się bawić, czasem wszystkim po kolei, czasem zaś od razu wchodzą w proces. Co w tym czasie robi terapeuta Play Therapy? Przede wszystkim UFA W POTENCJAŁ DZIECKA DO ROZWOJU, potencjał dziecka do rozwiązywania problemów. Najlepiej postawę terapeuty opisuje reguła 3W: watch, wait & wonder.  W takich warunkach już pierwszy pobyt dziecka w gabinecie Play Therapy tworzy u niego poczucie wyjątkowości i  ważności. Terapeuta wcale nie musi uśmiechać się do dziecka, przytakiwać czy chwalić dziecka, by poczuło się wartościowe, czy wyjątkowe. Ono to czuje poprzez postawę terapeuty, który cały czas aktywnie stosuje się do wszystkich 8 zasad terapii niedyrektywnej Virginii Axline. Jeśli gabinet znajduje się w szkole lub przedszkolu, dzieci szybko go rozpoznają, a osoba terapeuty Play Therapy będzie dla dzieci dobrze znana. Z mojego doświadczenia w terapii Play Therapy prowadzonej w kilku przedszkolachwie, że dla dzieci pokój Play Therapy w przedszkolu jest magicznym miejscem, do którego chcą zostać zaproszone, w którym chcą przebywać i odkrywać siebie. Wtedy wizyta w gabinecie Play Therapy staje się podróżą do kraju,  który zawsze chcieliśmy odwiedzić. Sesja terapeutyczna Play Therapy nosi zaś nazwę "Wyjątkowej Godziny" - nie bez powodu ;-)

bottom of page